Konkret'98

Wstyd się przyznać, ale jeszcze nigdy nie byłem na żadnym konwencie. Zawsze jednak musi być ten pierwszy raz, a dla mnie wypadł on na Imperialnej Akademii Kadetów czyli Konkrecie'98 (6-8.11.98). Opisując go nie będę miał więc żadnej skali porównawczej, ale też żadnych uprzedzeń. Pomimo, że pierwszy raz byłem na konwencie, dostałem raczej na wyrost wysoki stopień pułkownika - motywem przewodnim Konkretu było szkolenie szturmowców imperium. Stopień ten dał mi ogromną przyjemność wydawania rozkazów szeregowym żołnierzom, a także możliwość wstępu na tereny zakazane dla prostych kadetów.

Można było spędzić swój czas na Konkrecie według własnych upodobań, jako że jednocześnie działo się wiele rzeczy. Pozamykani po różnych pokojach karciarze przemieszczali swych bohaterów z układu do układu i prowadzili zacięte walki, a także toczyło się równocześnie kilka sesji RPG. W kinie cały czas leciały niezłe filmy. I tak na przykład Saddie tak wzruszyła się na "Obcym: Przebudzeniu", że wyszła z seansu już po kilkunastu minutach, a Leslie tak wzruszył się na "Star Trek: The First Contact", że musiał swe wzruszenie wyrażać na głos, co tak wstrząsnęło innymi widzami, że chcieli okazać mu uczucia bynajmniej nie startrekowej przyjaźni. W każdym razie wybór filmów był duży (gorzej z trzymaniem się harmonogramu), można było całość konwentu spędzić w kinie, ale ja i tak zdecydowałem się robić coś innego. Wybrałem więc ludzi i spotkania z nimi. Na spotkaniu z Wojciechem Birkiem mogłem zapoznać się najnowszymi wydawnictwami komiksowymi i zastanowić się, czy za perfekcyjnym rysunkiem idzie jakiś ciekawy, oryginalny i wciągający scenariusz. Na spotkaniach z redakcjami "Nowej Fantastyki" i "Feniksa" przekonałem się, że gdybym kiedyś, jakimś cudem, stworzył coś co nadawałoby się do druku to chciałbym aby opublikował to Feniks. Niesmak po spotkaniu z "Fantastyką" zatarło na szczęście nieco późniejsza dyskusja z tą samą ekipą na temat gatunkowej przynależności "Gwiezdnych Wojen". Natomiast rozmowa z Jarosławem Grzędowiczem z "Feniksa" przebiegała w atmosferze bardzo miłej pogawędki. Andrzej Zimniak wyśmiewał teorię efektu cieplarnianego i przedstawiał apokaliptyczną wizję zbliżającego się zlodowacenia. W miłej atmosferze zagłębiliśmy się również w świat "Gwiezdnych Wojen". Było oczywiście jeszcze wiele innych spotkań - z pisarzami, z klubami fantastyki, często trudno było się zdecydować gdzie się wybrać gdy dwa z nich zachodziły na siebie. Niestety nie mogłem pozostać na całej sobotniej części Konkretu, przez co straciłem ciekawie się zapowiadające spotkanie z fandomowymi weteranami. A szkoda, bo przez swe pierwsze konwentowe uczestnictwo poczułem się już prawie członkiem fandomu.

Cały czas trwały konkursy, na które z bliżej niewiadomych powodów nie udało mi się trafić. Ale może to i lepiej, nie załamałbym się swą niewiedzą. Żeby trochę ponarzekać nie mogę nie wspomnieć problemu braku ciepłego bufetu i braku informacji, gdzie można zjeść coś na ciepło. Było to dla mnie o tyle bolesne, że pierwszego dnia przyjechałem głodny, z nadzieją, że zjem coś na miejscu. A na miejscu dostępne były jedynie czekoladowe batony, niezbyt zachęcające dla kogoś kto za czekoladą nie przepada. Na szczęście udało mi się ograbić Pawelców z ich ostatniej kiełbasy ("Ostatnia paróweczka Ewy i Markusa"), co uratowało mi życie i za co chciałbym im tu szczerze podziękować.

Nieprawdziwe są plotki, że było niełatwo trafić na miejsce konwentu. Nie było problemu jeśli ktoś (tak jak ja) kierował się Mocą. Jej Ciemną Stroną, oczywiście.

Pewne rozczarowanie wzbudziła ceremonia rozpoczęcia. Po długich przygotowaniach, przemaszerowywaniu w różne strony uzbrojonych gwardzistów, apetyt oczekujących kadetów wzrastał. Niestety całość skończyła się wypowiedzeniem ledwie kilku słów powitania. Szkoda trochę też, że motyw przewodni Konkretu nie został do końca wykorzystany.

Poza tymi drobnymi niedociągnięciami naprawdę bardzo dobrze się bawiłem. W tej relacji mogłem tylko przedstawić swój mały wycinek tego co widziałem. Jak już wspominałem nie odwiedziłem kina, nie wiem nawet gdzie odbywały się sesje RPG, a co oznacza słowo LARP nie dowiedziałem się do dzisiaj. Myślę, że Konfederacja nabrała niezbędnego doświadczenia i następny Konkret'2000 odbędzie się już bez jakichkolwiek zgrzytów. Ja na pewno chętnie wezmę w nim udział.

Konrad. X. Wągrowski    


Powrót